Wtorek, 12 Listopad 2019

Andrzej Grzyb: spolaryzowany PE - to konfliktogenne decyzje

22.03.2019, 11:59 Aktualizuj: 22.03.2019, 12:05
© European Union 2018 - Source: EP/Vincent Van Domick
© European Union 2018 - Source: EP/Vincent Van Domick

Europoseł Andrzej Grzyb (PSL/EPL) obawia się, że w przyszłym PE, w efekcie polaryzacji europejskich społeczeństw, zostanie mniej "przestrzeni" dla racjonalnego centrum. W związku z tym decyzje Parlamentu będą bardziej wyraziste i konfliktogenne. Po doświadczeniach brexitu przestrzega przed tzw. polexitem, który oznaczałby m.in. utratę europejskiego rynku pracy, brak dostępu do wspólnego rynku UE dla naszych produktów i usług, droższe zakupy za granicą czy przez Internet, odcięcie młodzieży od europejskich szkół.

PAP: Co postrzega Pan jako osobisty sukces? Co udało się Panu zrobić dla Polski, dla swojego regionu?
 
Andrzej Grzyb: Jako swój sukces uznaję przyjęcie wielu rozwiązań, w których duże ambicje środowiskowe, dotyczące m.in. czystego powietrza, zwalczania smogu, zostały połączone z rozsądną polityką gospodarczą. Co do konkretnego przykładu, obok dwóch dyrektyw, których byłem sprawozdawcą, za sukces na pewno muszę uznać zwiększenie do przynajmniej 12,5 mld euro środków dla polskiej energetyki z Europejskiego Systemu Handlu Pozwoleniami na Emisję, tzw. ETS oraz szczególne wsparcie dla ciepłownictwa sieciowego - abyśmy wszyscy mogli oddychać czystym powietrzem, bez wyższych rachunków za ogrzewanie.

W Parlamencie Europejskim zajmuję się również ochroną praw człowieka, w tym wolnościami religijnymi. PE przyjął, zainicjowane przeze mnie, rekomendacje dla Komisji Europejskiej, jak skuteczniej chronić prześladowanych na świecie. Walczę o wolność religii i przekonań dla wszystkich, a ci którzy są najbardziej prześladowani, skorzystają najbardziej. Jak wiadomo od lat największe prześladowania na świecie dotykają chrześcijan, dane wskazują, że dotyczą 250 mln chrześcijan.

W Wielkopolsce udało się zablokować powstanie nowej odkrywki węgla brunatnego w okolicach Krobi, w pasie tzw. Wielkopolskiej Biskupizny, co groziło degradacją dużych obszarów najbardziej żyznej ziemi rolniczej w regionie. Wspierałem tu petycję rolników i ich stowarzyszeń przed Komisją Petycji Parlamentu Europejskiego. Wspomnieć muszę również o skutecznej obronie sądów rejonowych w Wielkopolsce - jako poseł do Parlamentu Europejskiego, a zarazem prezes wielkopolskiego PSL, koordynowałem działania samorządowców i parlamentarzystów krajowych PSL, by odwrócić reformę ministra Gowina; w Wielkopolsce zlikwidowano wtedy najwięcej sądów. Udało się przywrócić wszystkie 12. Z dużą satysfakcją uczestniczyłem w uroczystym podpisaniu przez pana prezydenta RP przywrócenia zlikwidowanych sądów rejonowych w wielkopolskiej Słupcy.

Z rzeczy codziennych, dotykających nas wszystkich: cieszę się, że po ponad ośmiu latach starań Parlament Europejski przyjmie zmiany prawne, które zniosą zmiany czasu między zimowym i letnim w UE. To efekt nacisku na instytucje UE grupy roboczej, w której działam, skupiającej dziś posłów ze wszystkich krajów UE i wszystkich grup politycznych. To efekt zainicjowanej przez nas rezolucji przyjętej przez PE w lutym ubiegłego roku, działań krajowych, jak ustawa PSL w Sejmie, internetowej akcji #czasowstrzymywacz, czy wreszcie ponad 80 proc. poparcia dla zniesienia zmian czasu w konsultacjach społecznych KE, w których udział wzięła historycznie rekordowa liczba 4,5 mln obywateli UE.

- Jakie są według Pana priorytety dla PE na kolejną kadencję?

- W kolejnej kadencji Parlament Europejski musi skutecznie walczyć o jak najlepszy wieloletni budżet UE dla naszego kraju. Do wypracowania jest podział funduszy europejskich, szczególnie na politykę spójności, regionalną, Wspólną Politykę Rolną. Chodzi też o inwestycje, z istotnym funduszem PROW na modernizacje rolnictwa i obszarów wiejskich.

Obecnie w Polsce inwestowane są środki z rekordowo wysokiego budżetu 115 mld euro na lata 2014-2020, wynegocjowanego przez rząd z udziałem PSL i współpracujących posłów do PE, w tym ponad 32 mld euro na Wspólną Politykę Rolną. Należy pamiętać, że były to czasy globalnego kryzysu finansowego i po raz pierwszy w historii niższego niż w poprzednich 7 latach, budżetu UE. Niestety, to co przynajmniej na ten czas jest efektem negocjacji rządu, nie nastraja optymistyczne. W PE udaje nam się przekonać do naszych postulatów większość i obecnie PE postuluje wyższy budżet UE. Stan negocjacji wymaga wzmocnionej aktywności rządu w Radzie UE w tym zakresie, zwiększenia dochodów budżetu UE do 1,3 proc. PKB, co dopiero zapewni możliwość finansowania polityki spójności i polityki rolnej bez cięć, które w propozycji KE wynoszą ok. 20 proc.

Nie bez znaczenia w kolejnej kadencji PE będą regulacje dotyczące polityki klimatycznej i energetycznej po 2030 roku. Jednym z priorytetów powinno być również czyste powietrze, gdyż w Europie, a w szczególności w Polsce, mamy znaczący problem ze smogiem, który zbiera przerażające żniwo. Pojawiły się analizy, że dotychczas szacowane 40 tys. ofiar rocznie, może być liczbą zaniżoną.

Wobec podważania międzynarodowej równowagi sił, warunkowania współpracy w ramach dotychczasowych sojuszy, jak NATO, oraz narastających konfliktów zbrojnych w sąsiedztwie UE, ważnym zadaniem dla UE będzie kwestia bezpieczeństwa. Musimy zrobić wszystko, by skutecznie odpowiadając na te nowe wyzwania, nie narazić na szwank dotychczasowych priorytetów UE realizowanych w ramach Wspólnej Polityki Rolnej czy polityki spójności. To nie będzie łatwe, szczególnie w kontekście wyzwań jakie niesie np. brexit i jego potencjalny wpływ na budżet UE.

Robimy wszystko w UE, by przynajmniej ograniczyć skutki brexitu. Niestety sami Brytyjczycy nie mogą dojść do porozumienia, jak wyjść z UE. Paradoksem jest to, że premier David Cameron, inicjując referendum, oficjalnie nie chciał brexitu. Ale jeśli latami buduje się negatywny obraz UE, jeśli uzasadnia się w kraju trudne reformy hasłem „Unia kazała”, to nie można się dziwić, że część społeczeństwa w to wierzy. Rządzący stają się zakładnikami własnego elektoratu i nie mają wyjścia.

Dlatego musimy zrobić wszystko, by powstrzymać tendencje, takie jak dziś mniej lub bardziej formalnie nazywane „polexitem”. Tzw. „polexit” to m.in.: zamknięte granice, utrata europejskiego rynku pracy, brak standardów ochrony konsumenta, brak dostępu do wspólnego rynku UE dla naszych produktów i usług, droższe zakupy za granicą czy przez Internet, odcięcie młodzieży od europejskich szkół, załamanie kursu złotego, brak dofinansowania dla firm, inwestycji samorządowych i rolników. Niestety, to że ktoś deklaruje, że nie chce „polexitu”, nie znaczy, że swą antyeuropejską polityką do „polexitu” nie doprowadzi. David Cameron, też nie chciał brexitu. Musimy zadbać o dobry czas dla Polski w Unii Europejskiej.

Chciałbym także, by UE skuteczniej odpowiadała na potrzeby rolników w UE, w tym w Polsce. Dopłaty bezpośrednie, wsparcie na modernizacje i rozwój terenów wiejskich jako m.in. rekompensata za szereg zadań publicznych nakładanych przez społeczeństwo na rolnictwo czy liberalizacje w handlu międzynarodowym, dzięki czemu inne sektory europejskiej gospodarki znajdują rynki zbytu zagranicą, są ważne. Ale oprócz reagowania na problemy, tarczy ekonomicznej dla europejskiego rolnictwa, UE powinna być w tym obszarze bardziej proaktywna. Żywność z niektórych państw UE, a z Polski szczególnie, inne surowce dla bioekonomii pochodzenia rolniczego, mogą być hitem eksportowym Europy - a światowe apetyty rosną. Dosłownie i w przenośni. W ramach zagranicznej polityki handlowej, którą prowadzimy poprzez UE, trzeba zrobić więcej, by otwierać kolejne rynki zbytu.

- W jaki sposób politycznie zmieni się Parlament Europejski - i czy w ogóle się zmieni - w kolejnej kadencji?

- Od przynajmniej 10 lat możemy zaobserwować tendencję, w której w siłę rosną skrajne skrzydła Parlamentu, zarówno z prawej, jak i z lewej strony. Coraz mniej przestrzeni zostaje dla racjonalnego środka. Jest to efekt polaryzacji społeczeństw w Europie, widoczny nie tylko w PE, ale również w parlamentach narodowych. W UE widzi się także zagrożenie wzrostu polaryzacji w wyniku mieszania się podmiotów spoza UE, w ramach kampanii dezinformacji i fake news, szczególnie w Internecie, jak to zaobserwowano w kampanii referendalnej brexitu, czy wyborach w USA. W konsekwencji może się okazać, że mniej będzie rozwiązań kompromisowych, stanowiska PE będą dużo bardziej wyraziste, ale przyjmowane znikomą większością - co może prowadzić do dużych napięć. Zabezpieczenie debaty publicznej i procesów demokratycznych w państwach członkowskich przed zewnętrznymi wpływami - to z pewnością kolejny priorytet dla instytucji UE na kolejne lata.

- Czy będzie się Pan ubiegał o reelekcję? Jakie są Pana motywacje?

- Tak, będę się ubiegał o ponowny wybór. W kolejnej kadencji chcę kontynuować swoją pracę w PE. W dziedzinach, którymi się zajmuję, jest jeszcze wiele do zrobienia - choćby we wspomnianej już polityce energetycznej i klimatycznej, bioekonomii, otwarty pozostaje problem czystego powietrza. Istotne pozostaje dopilnowanie wdrożenia wielu przyjętych w tej kadencji rozwiązań, jak m.in. wspomniane rekomendacje poprawiające skuteczność UE w ochronie prześladowanych na świecie. Praca w PE często nie zamyka się w jednej kadencji, czego przykładem może być choćby ośmioletnia praca nad zatrzymaniem zmiany czasu. Z moich obserwacji, a współpracuję z PE co najmniej od 1996 roku, gdy bylem przewodniczącym delegacji współpracy Sejm RP - Parlament Europejski, a potem jako przewodniczący Komisji ds. UE Sejmu RP, wynika, że zdobycie pozycji w Parlamencie Europejskim zależy od wielu czynników: bycia ekspertem w danej dziedzinie, czy umiejętności negocjacji, ale także zaufania w ramach grupy politycznej, w której się pracuje. To wymaga czasu, a jednocześnie jest decydujące przy powierzaniu posłom do przygotowania w imieniu PE kluczowych aktów prawnych UE. Może dlatego wielu znaczących posłów do PE z zachodnich państw członkowskich zasiada w ławach od 30 i więcej lat. W zderzeniu z nimi warto postawić na doświadczenie.

- Kto był Pana zdaniem najbardziej pracowitym polskim europosłem kadencji 2014-2019?

- Jest wielu bardzo aktywnych parlamentarzystów, jednak uważam, że zdecydowanie wybijającą się osobowością w gronie polskich posłów jest profesor Jerzy Buzek, przewodniczący Komisji Przemysłu, z którym wielokrotnie współpracowałem przy projektach dotyczących polityki energetycznej i klimatycznej. Doceniam pracę posła Czesława Siekierskiego, przewodniczącego Komisji Rolnictwa z rekomendacji PSL. Z efektów pracy Komisji Rolnictwa PE mam szczególna satysfakcję, gdyż 5 lat temu, jako współprzewodniczący polskiej delegacji w Grupie Europejskiej Partii Ludowej i szef Klubu PSL w PE, negocjowałem te kwestie i udało się nam wywalczyć bardzo ważną dla Polski i dla polskiego rolnictwa, pozycję przewodniczącego Komisji Rolnictwa PE. Czesław Siekierski świetnie prowadził sprawy i w 2017 został ponownie wybrany na przewodniczącego Komisji Rolnictwa na druga połowę kadencji PE.

Rozmawiała: Katarzyna Rumowska

ktt/ woj/

PLIKI COOKIES

Ta strona korzysta z plików cookie. Sprawdź naszą politykę prywatności, żeby dowiedzieć się więcej.