Poniedziałek, 16 Grudzień 2019

Buzek: UE musi mieć odrębny fundusz sprawiedliwej transformacji, to warunek powodzenia "Europejskiego Zielonego Ładu"

20.09.2019, 12:26 Aktualizuj: 20.09.2019, 13:27
© European Union 2019 - Source : EP
© European Union 2019 - Source : EP

Bez pomocy Unii Europejskiej nie mamy szans przejść przez transformację energetyczną; potrzebny jest odrębny fundusz sprawiedliwej transformacji w budżecie unijnym - podkreśla w rozmowie z PAP europoseł Jerzy Buzek (EPL/PO). Zdaniem b. premiera odpowiednie finansowanie to warunek powodzenia "Europejskiego Zielonego Ładu".

PAP: Czego się Pan spodziewa po nowej Komisji Europejskiej? Czy większy nacisk zostanie teraz położony na walkę z globalnym ociepleniem?

Jerzy Buzek: Nowy zielony ład jest niewątpliwie najważniejszym wyzwaniem, które stawia przed sobą KE i to w różnych wymiarach. Nie chodzi tylko o walkę o ochronę klimatu, ale też np. gospodarkę o obiegu zamkniętym czy ratowanie Ziemi przed zalewem tworzyw sztucznych. Jest wiele elementów, ale jak zwykle najważniejsza jest energetyka. Proszę pamiętać, że z energetyką wiąże się nie tylko ochrona klimatu, ale też bezpośrednio ochrona środowiska np. przed smogiem. Bardzo liczymy na to, że te elementy, na przykład działalności antysmogowej, będą również odpowiednio finansowane.

PAP: Czy jest to jakaś szansa dla Polski na dodatkowe fundusze?

J.Buzek: Jeśli mówimy o nowym zielonym ładzie, to on będzie miał dobry odbiór wśród ludzi w UE, tylko jeśli będzie miał swoje odzwierciedlenie w budżecie. Czyli muszą to być środki nie tylko związane z ochroną klimatu, ale też ochroną naszej gospodarki, działaniem na rzecz takich części Unii Europejskiej, które w tej chwili są spóźnione, jeśli chodzi o transformację energetyczną. Bo dla nich jest to znacznie większe wyzwanie, niż dla regionów, które transformują się od 40 czy 50 lat.

Kraje Europy Środkowo-Wschodniej, Polska, my się transformujemy od dekady, najwyżej od kilkunastu lat. Nie mamy zatem szans bez pomocy Unii Europejskiej przejść przez to wielkie zadanie do roku 2050, wyznaczonego jako termin osiągnięcia neutralności energetycznej. A więc ja jestem przekonany że budżetowe oczekiwania są dzisiaj ważne.

Potrzebne są takie fundusze, jak fundusz sprawiedliwej transformacji. Od początku stawiam na to, że to musi być osobny fundusz, widoczny w budżecie unijnym, a nie nowy priorytet na przykład polityki regionalnej czy jakichkolwiek innych funduszy już istniejących.

PAP: Jakie są Pana zdaniem szanse na taki fundusz?

J.Buzek: W tej chwili Parlament zapisał to pod linią budżetową - to jest ochrona środowiska i klimatu, a więc jest to wyraźnie inna linia budżetowa. To nie jest linia budżetowa "rozwój regionalny" czy nawet wprost "energetyka" tylko "ochrona klimatu i środowiska". To jest nowa linia budżetowa i tam jest zupełnie nowa pozycja, której dotąd nie było - fundusz sprawiedliwej transformacji.

To jest bardzo istotne, dlatego że dzięki temu będziemy mogli ten fundusz sprawiedliwej transformacji powtarzać w trzech, czterech kolejnych wieloletnich budżetach Unii Europejskiej, bo my się transformować będziemy przez kolejnych 30 lat.

PAP: Co to oznacza dla Polski i dla Śląska, dla miejsc pracy?

J. Buzek: Nie tylko dla Śląska, zapewne także dla innych regionów, które wychodzą z górnictwa - jak na przykład region koniński, w przyszłości Bełchatów, a więc wielu miejsc w Polsce - to oznacza dodatkowe środki z zupełnie nowego funduszu, które będą służyły jako zaczyn do tworzenia projektów.

Gdyby to miały być pieniądze na realizację takich projektów, to 5 miliardów, o które wystąpiłem i które Parlament Europejski zatwierdził, by nie wystarczyło. Tych 5 mld to jest stosunkowo niewiele, jak na sporą liczbę takich regionów z 12 krajów, które się o to będą ubiegać. Konkretnie regiony w tych krajach, nie całe kraje.

A więc to są niewielkie pieniądze, ale na pewno na tyle znaczące, żeby na przykład sformułować wniosek o finansowanie jakiegoś długoletniego projektu i sfinansować go z funduszu sprawiedliwej transformacji w 20 proc. Resztę będziemy dobierać: z innych środków unijnych, ze środków krajowych, Funduszu Norweskiego, z Europejskiego Banku Inwestycyjnego, z Banku Światowego - jest wiele możliwości jeśli mamy taki zaczyn. To jest bardzo ważne, żebyśmy mieli konkretną linię budżetową, na którą możemy się powołać i na przykład 20-25 proc. budżetu mieć stamtąd.

Oprócz tego, moim zdaniem, potrzebny jest także inny fundusz, niezależny, który będzie dotyczył samych inwestycji w energetyce na przykład inwestycji w wielkie farmy wiatrowe na Bałtyku. To by było niezwykłe, gdyby był taki fundusz na wzór np. "funduszu Junckera" - on gwarantował około 20 miliardów euro, a zrobiło się z tego ponad 300 miliardów inwestycji. Ta gwarancja, która wynosiła niecałe 10 proc. ze strony Europejskiego Banku Inwestycyjnego, była tak atrakcyjna i warunki były tak dobre, jeśli chodzi o koszt kredytu, że nagle inwestycji pojawiło się 300 miliardów, a w drugiej połowie, jak była dogrywka tego funduszu, w sumie zainwestowano 500 miliardów.

PAP: Czy chodzi o zagwarantowanie środków, aby inwestorzy nie bali się zaangażować w przedsięwzięcie?

J.Buzek: Tak, prywatni i państwowi. Bo to są wielkie inwestycje różnego rodzaju - trzeba np. rewitalizować, przygotowywać grunt pod nowe inwestycje, trzeba walczyć ze smogiem, zatruciem środowiska, często trzeba rekultywować ogromne obszary gruntów po to, żeby można było tam od nowa inwestować.

Najważniejszym wyzwaniem - tak jak w poprzedniej kadencji mówiliśmy o unii energetycznej i o rynku cyfrowym - teraz mówimy przede wszystkim o tym nowym zielonym ładzie dla Europy.

Temu towarzyszy coś, czego od dawna oczekiwaliśmy, ale to będzie dla Polski dla powodzenia Unii Europejskiej, dla przyszłego wzrostu i rozwoju kluczowe - to jest nowa strategia przemysłowa, która się łączy z tym "zielonym dealem".

PAP: Pan mówi o szansach, ale czy są jakieś zagrożenia? Czy polskie firmy, rząd, obywatele, czy powinniśmy się bać?

J.Buzek: Staram się widzieć to, co się proponuje, jako szansę. Na pewno związane są z tym obawy, nie chciałbym mówić, że ich nie ma. Mamy prawo obawiać się, skoro Polska jest opóźniona w zakresie transformacji energetycznej.

Próbuję widzieć to jako szansę i wyzwania dla legislatorów europejskich, dla Komisji Europejskiej przede wszystkim, a potem krajów członkowskich, Parlamentu Europejskiego, żeby sfinansować te wysiłki, zwłaszcza w takich krajach jak Polska, żeby nie powstało takie wrażenie, że jest coś dla nas bardzo groźnego i nam nieprzychylnego. Tylko odpowiednie środki finansowe mogą uspokoić nieco nastroje.

Musimy dojść do neutralności - taki jest cel. Jest również pytanie, czy wszystkie kraje UE mają dojść do neutralności w tym samym czasie? Na pewno także tutaj należy oczekiwać zróżnicowania.

Jeżeli oczekujemy zróżnicowania w Unii Europejskiej, to oczekujemy pomocy dla tych, którzy są opóźnieni, ale też pewnych derogacji, które są związane z datą osiągnięcia neutralności klimatycznej.

PAP: Czy opóźnienie dojścia do neutralności klimatycznej miałoby dotoczyć też Polski?

J.Buzek: Na pewno to też musi być wzięte pod uwagę. Sporo krajów może sobie z tym poradzić, ale dla nas to może być bardzo, bardzo trudne. Wszystko zależy od poziomu finansowania transformacji.

PAP: Dziękuje za rozmowę.

W Strasburgu rozmawiał Krzysztof Strzępka (PAP)

stk/js/kic/

 

 

PLIKI COOKIES

Ta strona korzysta z plików cookie. Sprawdź naszą politykę prywatności, żeby dowiedzieć się więcej.