Niedziela, 18 Sierpień 2019

Jadwiga Wiśniewska: Polski nie stać na całkowite odejście od węgla do 2050 r.

15.04.2019, 08:57 Aktualizuj: 19.04.2019, 13:30
© European Union 2019 - Source: EP/Therry Roge
© European Union 2019 - Source: EP/Therry Roge

Forsowany przez Brukselę cel w postaci zeroemisyjnej gospodarki już w 2050 r. będzie dla Polski niezwykle kosztowny i doprowadzi do pogłębionego ubóstwa energetycznego – uważa europosłanka Jadwiga Wiśniewska (EKR/PiS). Jej zdaniem polityka klimatyczna UE musi być sprawiedliwa, a więc mieć w centrum człowieka i uwzględniać koszty transformacji.

W wywiadzie dla PAP Jadwiga Wiśniewska, która w Parlamencie Europejskim zasiada m.in. w Komisji Ochrony Środowiska, zwraca uwagę na koszty transformacji energetycznej dla polskiej gospodarki. Jej zdaniem polityka klimatyczna UE musi być sprawiedliwa i stawiać w centrum człowieka. „Nie możemy przyjmować regulacji mówiącej o zeroemisyjnej gospodarce w 2050 r. Jeśli nasze zarobki będą na takim samym poziomie jak pensje w zachodniej Europie to ludzie będą w stanie to udźwignąć, w przeciwnym razie zbudujemy w Polsce pogłębione ubóstwo energetyczne” – wskazuje Wiśniewska.

Według eurodeputowanej jednym z najważniejszych wyzwań kolejnej kadencji Parlamentu Europejskiego będzie przyjęcie Pakietu Mobilności. Wiśniewska spodziewa się bowiem, że europarlamentowi nie uda się przyjąć tej, niekorzystnej dla Polski, regulacji podczas ostatniej sesji PE w kwietniu.

PAP: Jak ocenia Pani przyjętą przez Parlament Europejski dyrektywę o prawach autorskich, zwaną przez niektórych ACTA2?

Jadwiga Wiśniewska: Przepisy te oceniamy absolutnie negatywnie. Jesteśmy za poszerzaniem obszaru wolności. W wyniku tej regulacji wystąpi jednak prewencyjna cenzura, zresztą sam sprawozdawca tego dokumentu zauważa takie zagrożenie. Dlatego głosowaliśmy przeciwko.

- A może na etapie implementowania tej dyrektywy do prawa krajowego będzie można złagodzić te ryzyka?

- Rzeczywiście państwa członkowskie będą musiały dołożyć staranności, żeby tego typu ryzyka zminimalizować. Niestety całkiem uniknąć się ich nie da, bo ten projekt dotyczący praw pokrewnych był „testowany” w Niemczech i Hiszpanii. I doświadczenie pokazało, że małe wydawnictwa po prostu padły.

To kolejny dowód na to, że projekt buduje wielkie korporacje medialne kosztem tych małych. Nam natomiast zależy na dekoncentracji mediów. Dlatego w regulacjach krajowych będziemy musieli dochować jak największej staranności wprowadzając bezpieczniki minimalizujące tego typu zagrożenia.

- Jak ocenia Pani odłożenie przez Parlament Europejski głosowania nad tzw. Pakietem Mobilności?

- Przyjęliśmy to z satysfakcją. Odłożenie w czasie pakietu jest dla polskiej branży transportowej korzystne. W naszym interesie jest, aby przeciągnąć tę sprawę do następnej kadencji europarlamentu. Zachodzi bowiem obawa, że gdybyśmy głosowali to w tej kadencji europarlamentu, to zostałyby przyjęte niekorzystne dla polskiego transportu regulacje, które znacznie ograniczałyby rozwój polskich firm transportowych doprowadzając wiele z nich do likwidacji.

- Nie obawia się Pani, że parlament jednak podejmie próbę przyjęcia Pakietu Mobilności na ostatniej sesji?

- Rzeczywiście zostaje nam jeszcze tylko jedno posiedzenie w tej kadencji parlamentu. Proszę jednak pamiętać, że do pakietu zgłoszono blisko 1,7 tys. poprawek, z czego nasza delegacja złożyła ich ok. 800. Cytując przewodniczącego PE: „nie da się przefiltrować tylu poprawek do kolejnego posiedzenia”.

- Inną kluczową dla UE kwestią są działania na rzecz ochrony klimatu. Unijni przywódcy, w tym m.in. przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, mówią o ambitnych celach w tym zakresie oraz o przyspieszeniu starań na rzecz ochrony klimatu. Jak powinniśmy zmierzyć się z tym wyzwaniem?

- Przede wszystkim polityka klimatyczna UE musi być sprawiedliwa. Kwestia ta wyraźnie wybrzmiała na COP24 w Katowicach, podczas którego podjęto deklarację o sprawiedliwej transformacji klimatycznej.

Ta transformacja musi mieć w centrum człowieka, co oznacza, że musimy też zwracać uwagę na jej koszty. Kiedy popatrzymy na miksy energetyczne poszczególnych państw członkowskich to zobaczymy, że są ona bardzo zróżnicowane. Polski miks w 80 proc. opiera się na węglu. Z kolei francuski zawiera tylko 2 proc. węgla.

Wszyscy mamy takie same cele do zrealizowania, w podobnym czasie. Dlatego zwracamy uwagę na koszty tej transformacji i my jako polska delegacja do PE, jako przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości, chcemy położyć akcent na sprawiedliwą transformację.

W komisji środowiska wyspecjalizowałam się przez te pięć lat w polityce klimatycznej i zwracałam uwagę na konieczność wsparcia finansowego regionów przechodzących transformację klimatyczną. Moje poprawki w tym właśnie zakresie zostały przegłosowane pozytywnie.

Proszę jednak zwrócić uwagę, że jeśli porównamy globalną politykę klimatyczną nakreślaną przez poszczególne konferencje klimatyczne, to widzimy, że nie jest ona tak restrykcyjna jak brukselska, która mówi wprost o dekarbonizacji.
   
Natomiast z Donaldem Tuskiem jest ten problem, że nie bardzo można się oprzeć na tym co on mówi. Bo jeśli on dziś mówi, że musimy mieć jeszcze bardziej restrykcyjną politykę klimatyczną, to znaczy, że koszty tej polityki klimatycznej dla Polski, dla polskiej gospodarki będą naprawdę bardzo duże.

- Jakie to koszty, ile musimy zainwestować, żeby przejść na zieloną gospodarkę?

- Tu nie chodzi tylko o przechodzenie na zieloną gospodarkę. Dla nas bezpieczeństwo energetyczne to kwestia bezpieczeństwa narodowego. Z uwagi na nasze położenie podejmujemy różnego rodzaju działania żeby dywersyfikować dostawy gazu, stawiając na nowoczesne technologie węglowe. Oczywiście musimy przy tym zwracać uwagę, żeby ta energetyka zielona się w Polsce rozwijała. Natomiast my nie możemy tak szybko odejść od energetyki opartej na węglu.

A co możemy zrobić mając energetykę węglową? No na przykład możemy bardzo mocno stawiać na rozwój ciepłownictwa systemowego. I taka poprawka, mojego autorstwa, została przegłosowana najpierw na komisji ENVI, a potem na sesji Parlamentu Europejskiego.

Wsparcie dla ciepłownictwa systemowego zostało ujęte przy okazji rewizji Europejskiego Systemu Handlu Emisjami, gdzie zgłosiłam poprawkę dającą darmowe prawa do emisji dla ciepłownictwa systemowego. Jest to dla nas tak ważne, ponieważ w ciepłownictwie systemowym my kontrolujemy jakość paliwa w kotłach. Do tego swoją pracę wykonują też filtry, w które są wyposażone takie kotłownie.

Warto jednak zwrócić uwagę na jeden fakt. Jeśli popatrzymy na emisję CO2, to okazuje się, że Polska wcale nie jest największym emitentem. O wiele większym są np. Niemcy i Francuzi, a to nas pokazuje się w UE, że mamy brudną gospodarkę.

Nawiązując jeszcze do Porozumienia Paryskiego. Bruksela uważa że jest ono za mało ambitne, wskazując na cel zeroemisyjnej gospodarki już w 2050 r. Niestety dla polskiej gospodarki, z takim jak obecnie miksem energetycznym, zdominowanym przez węgiel to byłoby niezwykle kosztochłonne i zbudowałoby pogłębione ubóstwo energetyczne. Dlatego też politykę klimatyczną trzeba równoważyć, a w jej centrum musi być człowiek, tak żeby ona była sprawiedliwa. W drodze do czystego środowiska musimy mieć na uwadze koszty.

Oczywiście polski rząd jest za tym, żebyśmy wchodzili na drogę prowadząca do czystego środowiska. Przykładem jest program walki ze smogiem, który jako pierwszy zaproponował i realizuje rząd Zjednoczonej Prawicy. Program Czyste Powietrze w sposób realny poprawi jakość powietrza w Polsce.

Natomiast nie możemy przyjmować regulacji mówiącej o zeroemisyjnej gospodarce w 2050 r. Jeśli nasze zarobki będą na takim samym poziomie jak pensje w zachodniej Europie, to ludzie będą w stanie to udźwignąć, w przeciwnym razie zbudujemy w Polsce pogłębione ubóstwo energetyczne.

- Skoro UE wymaga takich radykalnych działań, to czy nie powinny za tym iść konkretne środki finansowe na ich realizację, zwłaszcza dla takich krajów jak Polska?

- Tak powinno być. Dlatego m.in. zgłaszam poprawki mówiące o wsparciu regionów przechodzących transformację klimatyczną. I takie środki, takie regulacje zostały przegłosowane. Niestety to nie są duże środki i tutaj jest też duża niesprawiedliwość.

Proszę zwrócić uwagę, że zgodnie z Traktatami UE, każde państwo członkowskie ma prawo decydować o swoim miksie energetycznym. Z tego też powodu takie twarde stawianie przez Brukselę na dekarbonizację jest niezgodne z zapisami traktatowymi, mówiącymi o tym, że każde państwo członkowskie ma suwerenne prawo do kształtowania swojego miksu energetycznego.

- Co uważa Pani za osobisty sukces w tej kadencji Parlamentu Europejskiego?

- Przede wszystkim mam satysfakcję, że podnoszona przeze mnie kwestia sprawiedliwej transformacji została zauważona i wpisana do unijnej polityki klimatycznej. Że wybrzmiała też mocno podczas COP24 w Katowicach, gdzie byłam jedynym polskim europosłem w oficjalnej delegacji. Cieszę się, że w tak trudnym otoczeniu udało się przeforsować regulację, które umożliwia sięgnięcie po środki funduszu modernizacji np. na remonty linii energetycznych, wsparcie dla ciepłownictwa systemowego.

Poza tym dzięki mojej aktywności i zebraniu ponad podziałami politycznymi odpowiedniej liczby podpisów udało się usunąć zapis ograniczający hodowlę bydła i trzody chlewnej. Były bowiem plany, aby zredukować emisję z sektora rolnego, co w rezultacie doprowadziłoby do radyklanego wzrostu cen mięsa. Dzięki tej poprawce udało się więc uniknąć mocnego uderzenia w polski sektor hodowców trzody chlewnej.

Za sukces uważam też przyjęcie rezolucji dotyczącej boreliozy. Jestem współautorką dokumentu, który wzywa Komisję Europejską do podjęcia działań w tym zakresie, w tym do zapewnienia funduszy na badania umożliwiające opracowanie szczepionki na boreliozę i opracowanie odpowiednich standardów umożliwiających wcześniejsze diagnozowanie tej choroby.

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że borelioza to cicha epidemia XXI wieku. Choroba ta jest późno diagnozowana, źle leczona, a w konsekwencji prowadzi do bardzo poważnych komplikacji zdrowotnych.

Ponadto dzięki mojej poprawce, która przeszła jednogłośnie, udało się też ochronić teatry i instytucje sceniczne przed obowiązkiem szybkiej wymiany oświetlenia.  

Działań, z których jestem dumna było dużo i nie sposób ich wszystkich wymienić. Mogę jedynie powiedzieć, że jeśli jest się obecnym, jest się przy stole to naprawdę można zgłaszać projekty i dopilnować żeby one przechodziły. To są takie rzeczy, o których mogę powiedzieć, że byłam tutaj, pilnowałam naszych spraw,

- Jakie będą najważniejsze wyzwania PE w kolejnej kadencji?

- To przede wszystkim sprawa Pakietu Mobilności. Jak już wspomniałam, życzę Polsce, żeby ta kwestia nie stanęła na ostatniej sesji tego parlamentu i żeby nie została zakończona w tej kadencji.

- A co nas czeka po majowych wyborach?

- Póki co czekamy na wynik wyborczy. Jestem liderką listy PiS w woj. śląskim. Mam nadzieję, że uzyskamy jak najlepszy rezultat. Ja też o ten wynik będę walczyła.

- Jak Pani zdaniem zmieni się geografia polityczna po majowych wyborach?

- Jestem przekonana, że będą duże zmiany. Europa zaczyna się budzić. Ludzie widzą, że przeregulowanie, nadmierna biurokracja, lewicowo-liberalna ideologia, że to wszystko nie jest drogą, którą powinna zmierzać Unia Europejska.

Unia powinna pamiętać o wartościach, na których została zbudowana. Unia może być silna, ale siłą państw członkowskich. Uważam, że droga prowadząca do federalizacji jest drogą donikąd. To m.in. z tego powodu Brytyjczycy podjęli decyzję o brexicie. My chcemy Europy ojczyzn, Europy współpracy, kooperacji, bez niepotrzebnej lewicowo-liberalnej ideologii.

- Co uważa Pani za największą porażkę obecnej kadencji PE?

- Największym problemem, który nie został rozwiązany w tej kadencji, jest z pewnością sprawa kryzysu migracyjnego. W tej sprawie UE i jej instytucje nie stanęły na wysokości zadania. Najpierw dopuszczono, aby ten problem wystąpił, potem nabrzmiewał coraz bardziej, aż w końcu próbowano zmusić państwa członkowskie do obowiązkowego przyjmowania migrantów. Warto tu przypomnieć, że to kanclerz Angela Merkel zapraszała migrantów do Niemiec, a gdy ta ogromna fala ruszyła, zwróciła się do państw członkowskich, żeby przyjmowali migrantów. W efekcie jesteśmy teraz świadkami przebudowy społecznej Europy.

Rozmawiał: Mateusz Kicka

kic/ mp/ woj/

PLIKI COOKIES

Ta strona korzysta z plików cookie. Sprawdź naszą politykę prywatności, żeby dowiedzieć się więcej.