Wtorek, 24 Listopad 2020

Szef Komitetu Regionów: namawiam Polskę do jeszcze większej solidarności z Grecją ws. migrantów

23.10.2020, 07:39 Aktualizuj: 23.10.2020, 09:46
Szef Komitetu Regionów Apostolos Cicikostas © European Union / Giedre Daugelaite
Szef Komitetu Regionów Apostolos Cicikostas © European Union / Giedre Daugelaite

Namawiałbym zarówno Polskę, jak i inne kraje do pokazania jeszcze większej solidarności w sprawie migrantów i uchodźców; my naprawdę potrzebujemy pomocy – apeluje w rozmowie z PAP szef Komitetu Regionów, Grek, Apostolos Cicikostas.

Szef Komitetu Regionów - unijnego ciała doradczego, w którym zasiadają samorządowcy z UE - wybierany jest na 2,5-roczną kadencję. Cicikostas obowiązki szefa KR łączy z funkcją gubernatora regionu Macedonia Środkowa.

W rozmowie z PAP apeluje do Polski o większą solidarność w sprawie migrantów, ostrzega przed opóźnieniami w przyjęciu unijnego budżetu i sprzeciwia się warunkowości, czyli powiązaniu dostępu do środków unijnych z praworządnością.

PAP: Podczas debaty w Komitecie Regionów na temat sytuacji w przeludnionym obozie dla uchodźców Moria na greckiej wyspie Lesbos, który strawiły pożary, wielokrotnie padały ostre słowa; można było usłyszeć, że to hańba dla Unii Europejskiej. Jak ocenia Pan zaproponowany przez KE sposób ugaszenia kryzysu migracyjnego?

Apostolos Cicikostas: Problem Morii pokazuje, że musimy działać jako Unia Europejska właśnie teraz, nie ma chwili do stracenia. Najbardziej potrzebna jest dziś solidarność. Musimy proporcjonalnie podzielić się odpowiedzialnością za kryzys migracyjny.

To nie jest problem jednego czy drugiego kraju, to problem europejski i jako problem europejski powinien być zażegnany w sposób, który pokaże europejską solidarność, największą z wartości Unii Europejskiej.

Propozycja paktu migracyjnego idzie w dobrą stronę, ponieważ dzieli odpowiedzialność na wszystkie 27 państw członkowskich, choć na pewno trzeba zrobić więcej.

PAP: W ubiegłym miesiącu Polska zapowiedziała przekazanie do Morii 156 domów modułowych jako wsparcie dla greckich służb recepcyjno-azylowych. Czy polska pomoc jest widoczna w Pańskim kraju?

A.C.: Są dwa sposoby dzielenia się odpowiedzialnością za migrację. Pierwszy to podział migrantów albo uchodźców na poszczególne kraje w całej Europie, który byłby w mojej ocenie najbardziej właściwy. Inny sposób polega na tym, że kraj, który nie chce przyjmować migrantów albo uchodźców, wspiera ekonomicznie kraje, które mierzą się z problemem dziesiątek tysięcy tych ludzi w swoich granicach.

W tym sensie Polska ma rację, wspierając miasta, regiony i kraje, jak Grecja, Włochy czy Malta, które od samego początku praktycznie same radzą sobie z kryzysem. Namawiałbym jednak zarówno Polskę, jak i inne kraje do pokazania jeszcze większej solidarności. My naprawdę potrzebujemy pomocy.

W tym samym czasie w regionie śródziemnomorskim mamy do czynienia z nieakceptowalną prowokacją Turcji. Turcja prowokuje dwa z 27 krajów Unii Europejskiej (chodzi o Cypr i Grecję w sporze o źródła gazu – PAP), ale tym samym prowokuje całą Unię, ponieważ to są unijne terytoria.

PAP: Ze zleconych przez Komitet Regionów badań na temat wpływu pandemii na samorządy, tzw. barometru, wynika, że ponad 90 proc. miast i regionów w UE spodziewa się gwałtownego spadku dochodów z powodu pandemii COVID-19. Jak w obliczu takiego tąpnięcia powinna zareagować UE?

A.C.: Pandemia COVID-19 przyniosła nową rzeczywistość w Europie i na całym świecie, nową rzeczywistość w europejskich samorządach. W całej Europie mamy do czynienia z efektem nożyc, opisanym w barometrze zaprezentowanym na posiedzeniu Komitetu Regionów, w którym wzięły udział szefowa KE Ursula von der Leyen i kanclerz Niemiec Angela Merkel.

Z efektem nożyc mamy do czynienia, kiedy dochodów jest mniej, a wydatków przybywa. To jest dokładnie to, co się dzieje w naszych miastach, regionach i krajach. Mamy więcej wydatków, bo musimy pokryć koszty funkcjonowania szpitali, koszty sytuacji kryzysowych, a w tym samym czasie mamy mniejsze wpływy, ponieważ gospodarka zatrzymała się na kilka miesięcy. Boimy się, że to się wydarzy ponownie tej zimy.

Istnieje niebezpieczeństwo, że będziemy mieć stracone pokolenie COVID-19 i to jest coś, czemu Unia Europejska musi teraz stawić czoła. Jedyne rozwiązanie, to szybko przyjąć budżet unijny i plan odbudowy, wyprzedzając kryzys. W innym przypadku ryzykujemy, że będziemy mieć za mało, zbyt późno.

PAP: Jakie regiony są najbardziej dotknięte tym efektem nożyc?

A.C.: Regiony we Włoszech, które zostały uderzone przez pandemię, ale także regiony Hiszpanii i Grecji, które zmagały się z kryzysem ekonomicznym w ciągu ostatnich lat. Widać to jednak również w silniejszych krajach, takich jak Francja. Ten problem jest obecny w całej Europie, we wszystkich państwach członkowskich, silniejszych lub słabszych, Północy, Południa, Wschodu i Zachodu.

PAP: Czy spodziewa się Pan opóźnień w przyjęciu wieloletniego budżetu? Zostały niecałe trzy miesiące do rozpoczęcia nowej perspektywy UE.

A.C.: Nie chcę zakładać opóźnień w podejmowaniu decyzji odnośnie do budżetu UE i planu odbudowy, musimy działać sprawnie. Jest wielkie ryzyko, że Unia Europejska przyjdzie z bardzo dobrym pakietem – bo zaprezentowany pakiet jest bardzo dobry – ale przyjdzie za późno i nie będzie on efektywny. To będzie jak finansowanie ruin. Musimy działać teraz, zanim UE znajdzie się w złym położeniu.

PAP: Nadal waży się kwestia powiązania dostępu do środków unijnych z praworządnością. W poprzedniej kadencji Komitet Regionów się temu sprzeciwiał. Czy podtrzymujecie swoje stanowisko?

A.C.: Nie ma zgody na karanie samorządów. Szanujemy rządy prawa, na tym opiera się demokracja, wartości obywatelskie, ale nie możemy pozwolić, by miasta i regiony były karane za błędy rządów krajowych.

PAP: Komitet Regionów chce jednak większej autonomii samorządów w sięganiu po środki unijne. Czy widzi Pan na to szansę w kolejnym rozdaniu środków UE na odbudowę gospodarczą po koronakryzysie i Zielony Ład?

A.C.: Wierzymy, że dzisiaj jest czas na to, żeby samorządy i Komisja Europejska zbudowały nowy sojusz, nową współpracę, która opierałaby się na idei bycia bliżej mieszkańców. Musimy znaleźć sposób, by regiony i miasta były bardziej obecne w procesie decyzyjnym UE. W tym krytycznym momencie potrzebujemy kolejnych kroków w kierunku decentralizacji.

Proszę zauważyć, że regiony i miasta cieszą się największym zaufaniem obywateli spośród wszystkich szczebli sprawowania rządów - to wynik ankiety, w której wzięło udział 26 tys. obywateli z 27 krajów UE.

Unia Europejska zdaje sobie sprawę, że idziemy w tę stronę, że regiony i miasta są po to, by pełnić protagonistyczną rolę w odbudowie Unii Europejskiej.

PAP: W piśmie do Związku Województw RP poparł Pan marszałków, którzy nie chcą podziału Mazowsza, za czym opowiada się partia rządząca. Dlaczego Pana zdaniem to marszałkowie mają rację?

A.C.: Popieramy naszych kolegów, polskich marszałków, ponieważ uważamy, że regiony wiedzą lepiej, co jest w interesie ludzi. Polscy marszałkowie opisali mi - i publicznie zresztą również - powody, dla których uważają, że jest to zła decyzja i uważam, że te powody są wystarczające, aby polski rząd poważnie wziął pod uwagę ich stanowisko.

W Brukseli rozmawiał Mateusz Kicka (PAP)

kic/ aba/

PLIKI COOKIES

Ta strona korzysta z plików cookie. Sprawdź naszą politykę prywatności, żeby dowiedzieć się więcej.