Niedziela, 18 Sierpień 2019

Walka z piractwem morskim poprzez zwalczanie przyczyn na lądzie

12.04.2019, 09:45 Aktualizuj: 12.04.2019, 11:18
Fot. Wikimedia
Fot. Wikimedia

Piraci ciągle dają o sobie znać; w 2018 roku doszło do 201 takich incydentów. Rozboje morskie są zagrożeniem dla światowego bezpieczeństwa i handlu; ich roczne koszty sięgają 25 mld dolarów - wynika z analizy „Piractwo i rozbój u wybrzeży Afryki”, przygotowanej dla Parlamentu Europejskiego.

Po fali piractwa somalijskiego w pierwszej dekadzie dwudziestego pierwszego wieku opinia publiczna w kraju przypomniała sobie o tym zjawisku w październiku zeszłego roku, gdy u wybrzeży Nigerii piraci porwali statek Pomerenia Sky z ośmioma Polakami na pokładzie. Praktyczne ograniczenie tego procederu w Rogu Afryki spowodowało, iż zniknął on z pierwszych stron gazet. Nie znaczy to jednak, że zwalczanie piractwa zostało zakończone sukcesem – w 2018 roku doszło do 201 incydentów.

W analizie dla PE Erich Pichon oraz Marian Pietsch z Members’ Research Service opisują występowanie i przyczyny dzisiejszego piractwa morskiego i rozbojów na morzu oraz prezentują działania, jakie Unia Europejska i inne instytucje międzynarodowe podejmują, by przeciwdziałać temu zjawisku.

Wśród nielegalnej działalności na morzach, takiej jak przemyt ludzi, broni i narkotyków, kłusownictwo, czy zanieczyszczania środowiska, to właśnie piractwu i rozbojowi na morzu poświęca się najwięcej uwagi. Biorąc pod uwagę, iż 80 procent wszystkich towarów, uwzględniając surowce energetyczne, jest transportowanych drogą morską, jak również 90 procent afrykańskiego importu i eksportu przewozi się w ten sposób, jakiekolwiek zakłócenia szlaków morskich niosą za sobą daleko idące konsekwencje. Autorzy analizy szacują, iż bezpośrednie koszty piractwa wynoszą 24,5 mld dolarów rocznie.

Piraci najczęściej porywają statki handlowe dla okupu. Małymi i szybkimi łodziami doganiają dużo większe, wolniejsze i mniej sterowne kontenerowce i tankowce, wchodzą na pokład i przejmują nad nimi kontrole. Dopiero po otrzymaniu wyznaczonej kwoty uwalniają załogę. Ten sposób, pomimo wprowadzania nowych procedur bezpieczeństwa, w dalszym ciągu się sprawdza. Niewielu armatorów decyduje się na wynajęcie uzbrojonej ochrony, bojąc się eskalacji przemocy i śmierci członków załogi. Podnosi to również koszt i tak bardzo drogich ubezpieczeń.

Obecnie największym wyzwaniem stali się piraci z Zatoki Gwinejskiej, głównie Nigerii, którzy działają w delcie i u wylotu rzeki Niger. W tym regionie wytworzyło się zjawisko petro piractwa. Przestępcy odpompowują z tankowców ropę naftową, którą następnie przetwarzają w nielegalnych rafineriach. Podobnie jak ich koledzy po fachu z Rogu Afryki i Zatoki Adeńskiej, nigeryjscy piraci porywają też statki dla okupu.

Przyczyn tego zjawiska jest wiele. Bieda, nierówny podział zysków z przemysły petrochemicznego (Nigeria jest 13 na świecie producentem ropy), zanieczyszczenie środowiska wpływające na rolnictwo i rybołówstwo, a przede wszystkim korupcja i słabość struktur państwowych w zwalczaniu zjawiska powodują, iż piractwo staje się atrakcyjnym sposobem zarabiania na życie.
 
Unia Europejska jest czynnie zaangażowana w przeciwdziałanie piractwu morskiemu od 2008 roku, gdy w Zatoce Adeńskiej i regionie Rogu Afryki zaatakowano 111 statków, a 736 członków załóg zostało porwanych. Opracowana wtedy strategia bezpieczeństwa morskiego (MSS – Maritime Security Startegy) zakreśliła wielopłaszczyznowe działania w najbardziej zagrożonych regionach, w szczególności u wybrzeży Afryki.

Od 2008 roku w Zatoce Adeńskiej działa unijna misja militarna EUNAVFOR Atalanta, której celem jest ochrona statków z pomocą humanitarną Światowego Programu Żywnościowego, jak również odstraszanie i zapobieganie aktom piractwa. Towarzyszą jej dwie inicjatywy: EUCAP Somalia, w ramach której wspierane jest szkolenie i budowanie somalijskiej administracji państwowej oraz EU Training Mission – Somalia, czyli misja wspomagająca formowanie skutecznie funkcjonującej armii i sił bezpieczeństwa.

W regionie Zatoki Adeńskiej działania EU koncentrują się na przekazywaniu informacji o występowaniu i skali zjawiska, wspomaganiu miejscowych rządów w opracowywaniu strategii i działań antypirackich, jak również budowaniu dobrobytu, tworzeniu miejsc pracy, by przeciwdziałać atakom u źródeł.

Parlament Europejski jest czynnie zaangażowany w kształtowanie polityki bezpieczeństwa na morzu od 2008 roku. W swoich rezolucjach nawoływał do wzmożenia współpracy pomiędzy agencjami UE w celu wielopoziomowego przeciwdziałania piractwu. W rezolucji z 2009 roku, dotyczącej sytuacji w Somalii, Parlament podkreślił, iż przyczyn piractwa należy szukać na lądzie i tam też należy mu zapobiegać. Stąd tak ważna w tamtym okresie było ograniczenie głodu i wojny domowej; bardzo częstym celem ataków były wówczas statki z pomocą humanitarną.

Dokumenty z 2012 i 2013 roku zwracały uwagę na konieczność międzynarodowej współpracy i skutecznego sądzenia i karania winnych. Jest to wyjątkowo trudne na morzu otwartym, gdyż nie zawsze jasne jest kto i zgodnie z prawem którego państwa powinien piratów sądzić, i do których więzień powinni trafiać. Dodatkowo Parlament podkreślił konieczność całościowego spojrzenia na problem; kluczowe stało się odbudowanie struktur i administracji w upadłej Somalii.

Unia Europejska pozostaje świadomym i aktywnym podmiotem w walce o bezpieczeństwa na morzach. Poza uczestnictwem państw członkowskich w międzynarodowych misjach, takich jak Połączona Grupa Zadaniowa 151 (Combined Task Force 151) czy operacja NATO „Ocean Shield”, UE podejmuje szeroko zakrojone działania dążące do zminimalizowania przyczyn piractwa na lądzie. Zdaniem autorów analizy, tylko odbudowanie stabilnych państw w najbardziej zagrożonych piractwem regionach są w stanie skutecznie mu zapobiegać.

Joanna Jasińska
 

 

PLIKI COOKIES

Ta strona korzysta z plików cookie. Sprawdź naszą politykę prywatności, żeby dowiedzieć się więcej.